Na wynos #3

Próbuję intensywnie wykorzystywać ostatnie dni wakacji i robić to, na co na pewno nie będę miała czasu od września. Tymczasem przybywam z kolejną porcją Na Wynos. Smacznego!

MUZYKA
Ostatnio dużo u mnie Rojka i Dawida Podsiadło, ale nie brakuje też innych wykonawców z zupełnie różnych nurtów muzycznych. 


Mega pozytywny kawałek, w  sam raz na początek dnia. 


Pierwszy raz usłyszałam go w kampanii „Stop wariatom drogowym” (naprawdę fajnie wyszła) i od tego momentu ciągle leci sobie gdzieś w tle.



KSIĄŻKA

„Wyznania zakonnicy”
W życiu bym nie pomyślała, że książka polecona mi przez mamę, stanie się dla mnie źródłem tak ogromnej inspiracji. Jest wypożyczona z biblioteki, ale poważnie myślę nad zakupem jej, by móc ponownie do niej zajrzeć (tak, tutaj mogę zrobić wyjątek). To jedna z tych pozycji, z których nie da się wychwycić wszystkiego za pierwszym razem, a jej temat jest dla mnie ogromnie istotny. Napisana przez Siostrę Emmanuelle autobiografia to szczery i wzruszający obraz życia tej niezwykłej kobiety. Opisuje w niej nie tylko swoje zakonne życie, ale przede wszystkim, i to jest esencja tej książki, swoją działalność charytatywną. Otwiera oczy na problemy Trzeciego Świata, który często wydaje się być tak odległy, jakby w ogóle go nie było. Wszystko w tej książce jest przesiąknięte niewiarygodną mądrością i dobrocią tej kobiety. Gdybym miała ranking książek, które są dla mnie najważniejsze (a nie mam, shame on me), ta na pewno szturmem zdobyłaby podium. POLECAM.

LINKI

** Na początek lekki artykuł Elle o Polkach osiągających sukcesy za granicą.

** CzytajNiePytaj, czyli „w poszukiwaniu inspiracji”. Dużo designu, grafiki i fotografii. 

** Coś z innej beczki – lista firm, które testują swoje produkty na zwierzętach, jak i tych, które takiego procederu nie uprawiają. Warto wiedzieć…

** Lista 100najlepszych bohaterów filmowych. Chciałabym kiedyś obejrzeć wszystkie wspomniane tam filmy.

** Elab przedstawia 40 sygnałów, że jesteś tytanem pracy i będziesz bardzo bogaty. O, jak fajnie byłoby spełniać wszystkie te warunki!


** Partnerstwo Ruchu Drogowego i bardzo przydatny dział „Kierowca za granicą”. Szczególnie warte uwagi są karty krajów z przepisami drogowymi obowiązującymi w innych państwach. 

** Fashionista o fenomenie „It Girls”. Co ta Alexa ma w sobie?;) 

** Into Mind o tym jak stworzyć swój unikalny styl. Bardzo lubię tego bloga swoją drogą, zawiera wiele sensownych porad.

** Artykuł „wakacje pani” z roku 1930 jest tak seksistowski i zabawny jednocześnie, że sama nie wiem czy go lubię czy nienawidzę. W ogóle portal Polona to jedna wielka historyczna perełka. Jak dla mnie świetne miejsce!

Nie bądź śmieszna, nie kupuj podróbek

weheartit

W gimnazjum, w czasach kiedy jeszcze łatwo było mi wcisnąć jakiś kit, wierzyłam, że moja ówczesna przyjaciółka ma oryginalną torbę Louis Vuitton za 300 zł z łódzkiego ptaka. Jej wytłumaczenie tego fenomenu wydawało mi się wtedy trochę naciągane, ale co ja tam mogłam wiedzieć? Nie jestem pewna czy zwyczajnie okłamywała wszystkich dookoła czy sama dała się nabrać. Dzisiaj z kolei wiem, że LV nigdy nie wyprodukował takiego modelu. Ta sama przyjaciółka w późniejszym czasie nabyła portfel LV, obudowę na iphone'a Chanel i masę innych podejrzanych "okazyjnych" rzeczy.
Gimnazjum, jak gimnazjum, różne głupie rzeczy się robiło. Ale teraz jestem w liceum, a jedna z moich szkolnych koleżanek nosi się w samych topowych markach. I choć autentyczność torebki i zegarków od Michaela Korsa ciężko mi sprawdzić, to z zieloną bluzą Kenzo raczej nie miałam problemu. Zastanawia mnie jak dziewczyna, która twierdzi, że interesuje się modą, może kupować repliki licząc na to, że ktoś się na to nabierze?

Nigdy świadomie nie kupiłabym podróbki. Nie tylko dlatego, że to zwyczajny obciach i byłoby mi wstyd, ale też ze względu na kradzież intelektualną, której dokonuje się w ten sposób. Taki przedmiot, nawet gdybym tylko ja wiedziała, że nie jest oryginałem, nie miałby już dla mnie najmniejszej wartości. To nie lepiej oszczędzać, nawet latami, żeby kupić upragnioną rzecz albo wybrać coś tańszego i mniej luksusowego, ale również pięknego i wartościowego? Po co udawać, że stać nas na coś, skoro ewidentnie tak nie jest? Narażanie się na śmieszność i napędzanie lewego handlu - tym skutkuje kupowanie podróbek.

Poczytajcie więcej o rozpoznawaniu podróbek i „niezwykłych okazjach” na blogu Podróbkowo Wielkie

4 rzeczy do zrobienia w wakacje

weheartit

Będę na siebie zła, jeśli nie zrobię w te wakacje przynajmniej kilku rzeczy, których nigdy nie próbowałam lub których dawno nie robiłam. Zawsze coś mnie od nich odciągało i znajdywałam setki powodów, żeby jednak zostać w domu. Ale koniec z wymówkami, wakacje się kończą, a ja muszę spróbować czegoś nowego!
Bo inaczej moja strefa komfortu mnie udusi.

1. Biegać!
Na wstępie powiem, że moda na bieganie w ogóle mnie nie rusza, a ja aktywności tej po prostu nie cierpię. Dałam szansę bieganiu, nie polubiliśmy się i od tej pory widujemy się tylko na lekcjach wf-u. Ale jakiś czas temu, kiedy byłam u babci, kuzyn zaproponował krótki dystans, który na pewno nie zwaliłby mnie z nóg. Wymyśliłam oczywiście jakąś wymówkę i zostałam w domu, a potem plułam sobie w brodę, bo przecież znowu uciekłam zanim spróbowałam. Następnym razem sama wyjdę z propozycją i sprawdzę czy taki diabeł straszny...

2. Odkryć miasto na nowo
Często narzekam, że w mojej małej miejscowości niewiele się dzieje i tak na dobrą sprawę nie ma tu fajnych miejsc. Nie jest to spostrzeżenie dalekie od prawdy, ale zauważyłam, że kiedy wychodzę z Panną Pe, zawsze chodzimy w te same miejsca, mimo że są też takie, do których nigdy nie zajrzałyśmy. Chciałabym więc pójść tam, gdzie jeszcze nigdy nie miałam okazji i zrobić sobie taki dłuższy spacer po mieście.

3. Zdjęcia!
Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam w ręce aparat. Zdjęcia robione telefonem i przerabiane na potrzeby instagrama się nie liczą. Mój kompakt leży w szufladzie nie używany od kilku miesięcy, a ja dopiero podczas sprzątania uświadomiłam sobie, że jeszcze go mam. Pora go odkurzyć, wybrać się w plener i porobić kilka fotek, ot tak, dla zabawy.

4. Odświeżyć znajomości
Myślałam ostatnio trochę o moich koleżankach z czasów podstawówki. Dzisiaj nie utrzymuję kontaktu prawie z żadną z nich. Nie bronię się przed tym, taka jest kolej rzeczy - czasami wręcz świadomie kończę coś co można by jeszcze ciągnąć. Bywa, że zwyczajnie czuję, że muszę pozwolić komuś odejść, żebym sama mogła iść dalej do przodu. Jedne relacje kończy się łatwiej, inne trudniej, a jeszcze inne zanikają całkiem naturalnie. Właśnie te ostatnie zaprzątają obecnie moje myśli. Pojawiła się możliwość odświeżenia niektórych znajomości i mam ochotę ją wykorzystać. Sprawdzić co słychać u tej drugiej osoby, przekonać się co się w niej zmieniło i najzwyczajniej powspominać to co było.

Was też zachęcam do zrobienia takiej listy, bo wakacje powoli się kończą, a na pewno jest coś, co chcielibyście jeszcze zrobić.